sobota, 21 lipca 2012

kindle

Z. kupił mi na urodziny kindle'a . Jak wpadł na ten pomysł - nie wiem, nigdy nie komunikowałam potrzeby posiadania, może usłyszał kontem ucha jedną z wielu rozmów ze Szkocicą na ten temat. On twierdzi - że skoro dygam te ksiażki codziennie... i zarywam torebki... i że książki walają się wszędzie, po domu, samochodzie... to pomyslał, że mi zaoszczędzi ciężaru.

Jeden problem jest taki, że na amazonie książki dostępne są gł po angielsku, a ja po angielsku nie czytam, ponieważ...hmm... denerwuje mnie sposób zaznaczania dialogów, no i denerwowało mnie, że potrzebuję słownik, więc nie było opcji zabrania książki do autobusu :/

Jak cudownie było się przekonać, ze kindle ma słownik! i jak łatwo się go używa!

Pierwszy zakup - Snuff Terrego Pratchetta :D

Plusy kindla - jest lekki, ławty w obsłudze (polecam przeczytanie obsługi na wstępie), nie zaginają się strony, łatwy w nawigacji.. jak dla blondynek po prostu

minus- przez to całe wi-fi i prostotę kupowania książek - grozi bankructwem. Już nie trzeba wybierać się do ksiegarni - wystarczy jeden klik i w kilka sekund książka jest na czytniku :/ zgroza ;).... w sumię się cieszę że nie ma jeszcze dostępnych książek po polsku na amazonie ;)

Wracam do czytania


... mały update: tu można znaleźć wiele książek po polsku







sobota, 12 maja 2012

przepyszne i zdrowe jabłkowo-owsiane racuszki

Nudziłam, się.... nudy bez granic, więc postanowiłam poeksperymentować w kuchni.

Tak mnie naszło na coś słodkiego, najlepiej na ciastko owsiane, ciasto marchewkowe, racuchy...albo naleśniki :D ale w końcu ostatnimi czasy Z. jest na specyficznej diecie, więc nic tradycyjnego nie wchodziło w grę. 

Tak więc odrzuciwszy złe produkty (mąka, cukier, tłuszcz) zostałam z całkiem sporym polem do popisu ;)

Skład:

1 jajko
szczypta soli
łyzeczka fruktozy, łyżka słodiku (cukier będzie lepszy)
szklanka mleka
2 słodkie jabłka (galla)
szklanka płatków owsianych
2 łyżki otrębów pszennych
2 łyżki mielonego siemienia lnianego

wykonanie:

po koleji wrzucałam do blendera jajko z solą i fruktozą, potem mleko, jak się ładnie spieniło - 2 jabłka pokrojone w kostkę (ze skórką), a na koniec płatki z otrębami i siemieniem, wszystko chwilę zmiksowałam.

smażyć najlepiej na teflonowej patelni bez tłuszczu (można z tłuszczem - wtedy się smaży szybciej)
niestety fruktoza ma okropną wadę - rzeczy z jej dodatkiem się robą gumowate i szybko przybiera ciemny kolor, więc jak ktoś może niech używa cukru.

serwować na ciepło, lub zimno
Niestety żaden placuszek nie dotrwał do sesji fotograficznej -jak towyszły  Z określił "zajebiście fajnie pyszne".

jedna porcja eksperymentalnie siedzi w piekarniku już 15 min i zaczyna wyglądać jak apetyczne ciastka :D


czwartek, 3 maja 2012

Płonąca żyrafa




MEA CULPA!! oczywiście pomyliłam się!! to Stanisaw Grochowaik napisał "Płonącą żyrafę"


Stanisław Grochowiak - "Płonąca żyrafa"

Tak
To jest coś
Biedna konstrukcja człowieczego lęku
Żyrafa kopcąca się pomaleńku
Tak
To jest coś
Coś z tamtej ściany z aspiryny i potu
Ta mordka podobna do roztrzaskanego kulomiotu
Tak
To jest coś
Czemu próchniejecie od brody do skroni
Jaki wam ząbek w pustej czaszce dzwoni
Tak
To jest coś
Coś co nas czeka
Użyteczne i groźne
Jak noga
Jak serce
Jak brzuch i pogrzebacz
Ciemna mogiła człowieczego nieba
Tak
To jest coś
O wiersz ja ten piszę
Sobie a osłom
Dwom zreumatyzowanym
Jednemu z bólem zęba
Oni go pojmą
Tak
To jest coś
Bo życie
Znaczy:
Kupować mięso Ćwiartować mięso
Zabijać mięso Uwielbiać mięso
Zapładniać mięso Przeklinać mięso
Nauczać mięso i grzebać mięso
I robić z mięsa I myśleć z mięsem
I w imię mięsa Na przekór mięsu
Dla jutra mięsa Dla zguby mięsa
Szczególnie szczególnie w obronie mięsa
A ONO SIĘ PALI
Nie trwa
Nie stygnie
Nie przetrwa i w soli
Opada
I gnije
Odpada
I boli
Tak
To jest coś




ten wiersz mnie tak zafascynował swego czasu, że od razu sięgnełam do encyklopedii (stare czasy z epoki przed internetu i wujka google i cioci wikipedii) i wyszukałam ten obraz. Tak właśnie po przez ten wiersz pozanałam Salvadora Dali'ego :)




P.S Koszyk - dzięki za tamten wypad, do tej pory mi ten film siedzi w głowie


niedziela, 22 kwietnia 2012

powroty po latach - Listy z Ziemi. M Twain

Zupełnie inne oblicze Marka Twaina. ta książka została wydana wiele lat po jego smierci.
Przeczytałam ją po raz pierwszy i oststni z 15-13 lat temu, ale wrażenie które na mnie zrobiła pozostało.

Ciekawe czy dobrze pamiętam. niektóre książki które robiły na mnie wrażenie kiedy człowiek był głupi i naiwny i kiedy myślał, że wie wszystko (czyli kiedy jako nastolatek wkraczał w dorosłość).
niestety po latach aż wstyd się przyznać, że niektóre z tych tworów się czytało.
Na szczęście wiele książek jest ponadczasowych i zawsze dobrych :).

i tak wracam do Marka Twaina i jego Listów.  Listów jest jedenaście, dziś list pierwszy.

W nowym cyklu "Piechcik przedstawia" : 

Mark Twain - "Listy z Ziemi"

  1. List z Ziemi


 Stwórca sicdział na tronie i myślał. Poza nim rozciągał się bezgraniczny kontynent niebios, pogrążony w blasku świateł i barw; przed nim jak ściana trwała czarna noc Przestrzeni. Jego potężny kształt wznosił się surowo i górzyście ku zenitowi, a Jego boska głowa jaśniała w górze jak odległe słońce U Jego stóp stały trzy olbrzymie postaci, przez kontrast zmalałe niemal aż do zaniku: archaniołowie. Ich głowy sięgały Mu do kostek. 
  Gdy Stwórca skończył myśleć, powiedział: 
  - Pomyślałem. Patrzcie! 
  Podniósł dłoń i wytrysnęła z niej ognista fontanna, milion zdumiewających słońc, które pruły ciemność i szybowały dalej, dalej i dalej, tracąc swą wielkość i intensywność, w miarę jak przenikały odległe granice Przestrzeni, aż w końcu stały się podobne do diamentowych ćwieków, błyszczących pod sklepionym ogromnym dachem wszechświata. 
  Po godzinie Wielka Rada została rozwiązana. 
  Odeszli sprzed Jego Oblicza pełni wrażeń i myśli i usunęli się w prywatne zacisze, w którym mogli porozmawiać swobodnie. Nikt z trójki nie miał ochoty zacząć, choć wszyscy chcieli, żeby ktoś to zrobił. Każdy aż palił się, żeby omówić to wielkie wydarzenie, ale wolał nie narażać się sam, dopóki się nie dowie, jak inni na to patrzą. Prowadzili więc bezcelową i kulejąca rozmowę o sprawach bez znaczenia, która wlokła się nudno, nie prowadząc donikąd, aż wreszcie archanioł Szatan wziął się na odwagę której mu nie brakowało - i przełamał lody. Powiedział: 
   - Wiemy przecież, panowie, o czym tu mamy mówić, przestańmy więc bawić się w ciuciubabkę i zaczynajmy. Jeśli takie jest zdanie Rady... 
   - Ależ tak, ależ tak! - przerwali mu z wdzięcznością Gabriel i Michał. 
   - Świetnie, a zatem idźmy dalej. Byliśmy świadkami wspaniałego zjawiska, co do tego oczywiście się zgadzamy. Natomiast znaczenie tego zjawiska - jeśli ono w ogóle istnieje osobiście nas nie dotyczy. Możemy na ten temat mieć tyle opinii, ile nam się podoba i na tym koniec. Nie mamy głosu. Myślę, że Przestrzeń sama przez się była już wystarczająco dobra i użyteczna. Zimna i ciemna - stanowiła czasem zaciszne miejsce wypoczynku po okresie spędzonym w zbyt delikatnym klimacie i wśród kosztowania rozkoszy niebios. Ale to są drobiazgi bez szczególnego znaczenia; nowa atrakcja, olbrzymia atrakcja polega... na czym, panowie? 
   - Na wynalezieniu i wprowadzeniu automatycznego, nienadzorowanego, samoregulującego się prawa rządzenia tymi miriadami wirujących i mknących słońc i światów! 
   - Otóż to - rzekł Szatan. - Pojmujecie, że to zdumiewający pomysł. Nic podobnego nie narodziło się jeszcze dotąd w Rozumie Pana. Prawo -Automatyczne Prawo - dokładne i niezmienne Prawo - którego nie trzeba strzec ani poprawiać, ani zmieniać jego zastosowania w ciągu trwania wieczności! On powiedział, że te niezliczone ogromne ciała będą nurzać się w pustkowiach Przestrzeni w ciągu całych wieków; z niewyobrażalną szybkością będą krążyć po zdumiewających orbitach, a przecież nigdy się nie zderzą i nigdy nie przedłużą ani nie skrócą okresu przebiegu orbitalnego o więcej niż o setną część sekundy na dwa tysiące lat. To jest nowy cud, największy ze wszystkich - Automatyczne Prawo I On nadał mu nazwę: PRAWO NATURY - i powiedział. że owo Naturalne Prawo jest PRAWEM BOGA - to są wymienne nazwy na oznaczenie jednej i tej samej rzeczy. 
   - Tak - rzekł Michał. - I powiedział, że wprowadzi Naturalne Prawo - Prawo Boga - we wszystkich swych dominiach, a władza tego prawa będzie najwyższa i nienaruszalna. 
   - Powiedział także - rzekł Gabriel - że w przyszłości stworzy zwierzęta i umieści je również pod władzą tego Prawa. 
   - Tak - powiedział Szatan. - Słyszałem, jak to mówił, lecz Go nie zrozumiałem. Co to znaczy: zwierzęta, Gabrielu? 
   - Ach, skądże mogę wiedzieć? Skąd ktokolwiek z nas może wiedzieć? To jest nowe słowo. 
   
   (Przerwa trzech stuleci czasu niebiańskiego - co się równa stu milionom lat czasu ziemskiego. Wchodzi Aniol-Posłaniec). 
   
   - Proszę panów, On stwarza zwierzęta. Mielibyście ochotę przyjść i zobaczyć? 
   Poszli, zobaczyli i popadli w zakłopotanie. Bardzo się zakłopotali - a Stwórca zauważył to i rzekł: 
   - Pytajcie. Będę odpowiadał. 
   - O Boski - rzekł Szatan, gnąc się w głębokim ukłonie - do czego one służą? 
   - One są eksperymentem w dziedzinie Moralności i Obyczaju. Obserwujcie je i uczcie się. 
   Były ich tysiące. Wszystkie bardzo energiczne i aktywne, ogromnie aktywne - głównie we wzajemnym wyniszczaniu się. Obejrzawszy jedno z nich przez potężny mikroskop. Szatan zauważył: 
   - Ta wielka bestia zabija słabsze zwierzęta, o Boski. 
   - Tygrys - tak. Prawem jego natury jest okrucieństwo. A prawo jego natury to Prawo Boga. Nie może go nie przestrzegać. 
   - A zatem będąc mu posłuszny nie popełnia przestępstwa, o Boski? Nie. Jest niewinny. 
   - A to inne bojaźliwe stworzenie, tutaj, o Boski, ponosi śmierć bez oporu. 
   - To królik - tak. Brak mu odwagi. Zgodnie z prawem jego natury - Prawem Boga. Musi go słuchać. 
   - A zatem nie można od niego uczciwie wymagać, żeby sprzeciwił się swej naturze i stawił opór, o Boski? 
   - Nie. Od żadnego stworzenia nie można wymagać, żeby sprzeciwiło się prawu swej natury - Prawu Boga. 
   Po dłuższym czasie i po wielu pytaniach Szatan rzekł: 
   - Pająk zabija muchę i zjada ją; ptak zabija pająka i zjada go; żbik zabija gęś; no tak, one wszystkie zabijają się nawzajem. To przecież morderstwo na całej linii. Oto niezliczona mnogość stworzeń, a wszystkie zabijają, zabijają, zabijają, wszystkie są mordercami. I nie można ich za to winić, o Boski? 
   - Nie można ich za to winić. Takie jest prawo ich natury. A prawo natury to zawsze Prawo Boga. A teraz - uwaga - patrzcie. Oto stworzenie nowe i arcydzieło: Człowiek. 
   Mężczyźni, kobiety, dzieci wyroiły się tłumnie, masami, milionami. 
   - Co z nimi poczniesz, o Boski? 
   - Obdarzę każdego osobnika wszystkimi różnorodnymi Cechami Moralnymi - w rozmaitych odcieniach i stopniach - które przedtem zostały rozdzielone pojedynczo, z wyróżnieniem cech charakterystycznych, wśród niemego świata zwierząt; odwaga, tchórzostwo, okrucieństwo, łagodność, uczciwość, sprawiedliwość, spryt, zdradzieckość, wielkoduszność, zła wola, złośliwość, zmysłowość, miłosierdzie, litość, czystość, samolubstwo, słodycz, honor, miłość, nienawiść, nikczemność, szlachetność, lojalność, fałszywość, prawdomówność, niewierność - każda istota ludzka będzie posiadać w sobie wszystkie te cechy i one będą tworzyć jej naturę. U niektórych - cechy wyższe i doskonałe będą górować nad złymi - i te istoty będą się nazywały dobrymi ludźmi; u innych będą przeważały złe cechy - i te istoty będą nazywane złymi ludźmi. Uwaga - patrzcie - teraz znikają! 
   - Dokąd one poszły, o Boski? 
   - Na Ziemię - ludzie i towarzyszące im zwierzęta. 
   - Co to jest Ziemia? 
   - Mały glob, który stworzyłem przed wiekiem, nie, dwa i pół wieku temu. Widzieliście go, lecz nie zwróciliście na niego uwagi pośród tej ekspipzji światów i słońc, która trysnęła z mej dłoni. Człowiek jest eksperymentem, inne zwierzęta są również eksperymentem. Czas pokaże, czy były one warte trudu. Pokaz skończony; możecie odejść, moi panowie. 
   Minęło kilka dni. 
   Stanowi to długi okres czasu (naszego czasu), ponieważ dzień w niebie trwa tysiąc lat. 
   Szatan wypowiadał pełne podziwu uwagi na temat pewnych błyskotliwych dzieł Stwórcy, uwagi, kiore - gdyby czytać między wierszami - były sarkastyczne. Wypowiadał je w zaufaniu do innych archaniołów, swych bliskich przyjaciół, lecz podsłuchali je jacyś zwyczajni aniołowie i donieśli o tym do Kwatery Głównej. 
   Szatana skazano na wygnanie na jeden dzień dzień niebiański. Była to kara, do której - wskutek swego zbyt długiego języka - zdążył się już przyzwyczaić. Dawniej, ponieważ nie można go było wysłać nigdzie indziej, wysyłano go w Przestrzeń, gdzie - znudzony - trzepotał skrzydłami wśród wiecznej nocy i arktycznego zimna; teraz jednak przyszło mi na myśl, żeby dostać się na Ziemię, zbadać ją i zobaczyć, jak przebiega eksperyment z Rasą Ludzka. 
   Od czasu do czasu - zupełnie prywatnie - pisywał o tym do domu, do św. Michała i św. Gabriela




sobota, 18 lutego 2012

Zapiekanka z cukini z mięsem.

Miałam ochotę dziś poeksperymantować z cukinią i mięsem. Ten przepis mówiąc szczerze wpadł mi do głowy już tak 2 tygodnie temu, ale nie było okazji.

Z taką dozą nieśmiałości do tego podeszłam, ale wyszło tak dobrze że Z zjadł aż dwie dokładki :D. No ale nie ukrywajmy - wiem jakie on smaki lubi.

świetnie do tego by pasowało jakieś lekkie białe wino albo jakaś nalewka z pigwy np

na 4 osoby (teoretycznie)
przygotowanie 40 min, pieczenie następne 40

poziom trudności : pikuś

składniki:
5 średnich cukinii
200-300gr mielonego chudego mięsa wołowego
1 torebka kaszy jęczmiennej (można dać gryczaną jak ktoś lubi)
350 gr pieczarek
2 śrenie cebule
1 duża marchewka, lub garść marchewek-juniorek - dziś użyłam juniorki
2 duże ząbki czosnku (zapobiega grypie)
2 kostki grzybowe lub suszone grzyby
1 łyżeczka oliwy z oliwek,
1 łyżeczka przecieru pomidorowego
sól
pieprz
jogurt naturalny


kolejność:

 Przygorowanie:

1. gotujemy kaszę wg przepisu na opakowaniu (ok 15 min) z jedną kostką grzybową, wyjmujemy do przestudzenia (nadal w woreczku)
2. do mięsa dodajemy pokruszoną kostkę grzybową, odstawiamy na chwilę
3. kroimy drobniutko 2 cebule
4. obieramy 2 ząbki czosnku, wyciskamy do mięsa -część (1/5) przekładamy do filiżanki
5. do filiżanki z czosnkiem wlewamy 1 łyżeczkę oliwy, szzczyptę soli i przecier pomidorowy, mieszamy - odstawiamy

Gotowanie:
1. wrzucamy mięso do garnka, lub wyższego rondla (bez tłuszczu) jak zacznie zmieniać kolor wrzucamy cebulkę i podsmażamy
2. obrać i drobno pokroić 1 cukinię - dodać do mięsa kiedy cebula się zeszkli - dusić pod przykryciem
3. pokroić marchewkę w cieńkie talarki - dodać do mięsa - dusić pod przykryciem
4. pieczarki pokroić w kosteczkę, umyć i dodać do mięsa - dusić pod przykryciem
5. jak pieczarki puszczą wodę, zdjąć pokrywkę i dodać kaszę  - gotować aż się woda odparuje

6. włączyć piekarnik na 170-180 stopni niech się grzeje

7. umyć dokadnie cukinie, odciąć końce i pokroić w plastry nie grubsze niż 1cm
8. ułożyć na desce i posolić


9. sprawdzić stan w garnku - zestawić z ognia niech troszkę przestygnie - popieprzyć
10. żaroodporne naczynie posmarować około połową przecieru z oliwą,
11. ułożyć ciasno jak się da cukinie - posoloną strona do dołu.


12 nałożyć farsz.


13. przykryć resztą cukinii - mazgniętymi z wierzchu przecierem z oliwą


14. przykryć folią i do piekarnika na 20 min
15. zdjąć folię, podziubac nożem - żeby para się mogła wydostać i zapiekać następne 10 min bez przykrycia (jak jest dużo wody pod spodem to nawet 15 i podkręcić temp do 200 stopnii)
16. posypać serem i znów 10 min

17. wyjąć, posypać pieprzem, podawać z jogurtrm naturalnym, indywidualnie posolić do smaku.

SMACZNEGO :D

a na deser koktajl truskawkowy!!!

skład: kefir, mrożone truskawki

środa, 28 grudnia 2011

"Urlop Ci szkodzi"...

Usłyszałam 10 min temu :), oj szkodzi, szkodzi.

Przeziębienie, fatalna cera, wielka potrzeba powrotu na jakąś detoksykującą dietę -strata poczucia czasu -właśnie mnie tknęło, że dziś jest środa!!!

nie wiem czemu mnie to zszokowało, niby normalna rzecz, ale byłam święcie przekonana, że zupełnie inny dzień. Co mniej więcej oddaje atmosferę u nas w domu. Na wszystko mamy czas - co mi Zyhus przypomina co kilka dni - jak włącza mi się autopilot i zaczynam świrować...

Spędziłam ostatnie półtora tygodniu w takim dziwnym zawieszeniu, pierwsze dwa dni sypiałam po 11 godzin, zajmowałam się swoim hobby, teraz mi się nudzi. Potrzebowałam tego wolnego, bardzo. Żeby złapać trochę dystansu, odpocząć, odstresować.

Po za jednym niuansem, spędziłam czas cudownie.

Niestety chciało by się wyjść na spacer- bo pogoda u nas piękna, ale raczej unikam wychodzenia z domu- bo lekko się rozłożyłam. Tak na prawdę jestem wściekła - bo mieliśmy z Zyhusem ciut inne plany. Zyhus to chyba nawet zadowolony, bo sobie siedzi i dłubie w komputerze.

Jeszcze tylko jeden gwóźdź programu - wyprawa Sylwestrowa - nie mogę się doczekać, a potem nowy rok i powrót do rzeczywistości i odliczanie do następnego urlopu :)

czwartek, 22 grudnia 2011

Nieortodoksyjne Święta

Po pierwsze - mam wolne, co same w sobie jest niezwykłe przed świętami.
Po drugie - porządki zrobione dużo wcześniej, chujanka już od dwóch tygodni stoi.
Po trzecie- nie świrujemy z zakupami i gotowaniem, bo po co.
Po czwarte- Zyhus gotuje w tym roku Wigilijne dania (czyli barszcz zamiast grzybowej)
Po piąte- gości mamy zapowiedzianych przed świętami :)


Fajnie jest. Spokój prawie na każdym froncie, w otoczeniu pozytywnych ludzi, i tylko żal , że bez rodziny, ale nie można mieć wszystkiego.