Zupełnie inne oblicze Marka Twaina. ta książka została wydana wiele lat po jego smierci.
Przeczytałam ją po raz pierwszy i oststni z 15-13 lat temu, ale wrażenie które na mnie zrobiła pozostało.
Ciekawe czy dobrze pamiętam. niektóre książki które robiły na mnie wrażenie kiedy człowiek był głupi i naiwny i kiedy myślał, że wie wszystko (czyli kiedy jako nastolatek wkraczał w dorosłość).
niestety po latach aż wstyd się przyznać, że niektóre z tych tworów się czytało.
Na szczęście wiele książek jest ponadczasowych i zawsze dobrych :).
i tak wracam do Marka Twaina i jego Listów. Listów jest jedenaście, dziś list pierwszy.
W nowym cyklu "Piechcik przedstawia" :
Stwórca sicdział na tronie i myślał. Poza nim rozciągał się bezgraniczny kontynent niebios, pogrążony w blasku świateł i barw; przed nim jak ściana trwała czarna noc Przestrzeni. Jego potężny kształt wznosił się surowo i górzyście ku zenitowi, a Jego boska głowa jaśniała w górze jak odległe słońce U Jego stóp stały trzy olbrzymie postaci, przez kontrast zmalałe niemal aż do zaniku: archaniołowie. Ich głowy sięgały Mu do kostek.
Gdy Stwórca skończył myśleć, powiedział:
- Pomyślałem. Patrzcie!
Podniósł dłoń i wytrysnęła z niej ognista fontanna, milion zdumiewających słońc, które pruły ciemność i szybowały dalej, dalej i dalej, tracąc swą wielkość i intensywność, w miarę jak przenikały odległe granice Przestrzeni, aż w końcu stały się podobne do diamentowych ćwieków, błyszczących pod sklepionym ogromnym dachem wszechświata.
Po godzinie Wielka Rada została rozwiązana.
Odeszli sprzed Jego Oblicza pełni wrażeń i myśli i usunęli się w prywatne zacisze, w którym mogli porozmawiać swobodnie. Nikt z trójki nie miał ochoty zacząć, choć wszyscy chcieli, żeby ktoś to zrobił. Każdy aż palił się, żeby omówić to wielkie wydarzenie, ale wolał nie narażać się sam, dopóki się nie dowie, jak inni na to patrzą. Prowadzili więc bezcelową i kulejąca rozmowę o sprawach bez znaczenia, która wlokła się nudno, nie prowadząc donikąd, aż wreszcie archanioł Szatan wziął się na odwagę której mu nie brakowało - i przełamał lody. Powiedział:
- Wiemy przecież, panowie, o czym tu mamy mówić, przestańmy więc bawić się w ciuciubabkę i zaczynajmy. Jeśli takie jest zdanie Rady...
- Ależ tak, ależ tak! - przerwali mu z wdzięcznością Gabriel i Michał.
- Świetnie, a zatem idźmy dalej. Byliśmy świadkami wspaniałego zjawiska, co do tego oczywiście się zgadzamy. Natomiast znaczenie tego zjawiska - jeśli ono w ogóle istnieje osobiście nas nie dotyczy. Możemy na ten temat mieć tyle opinii, ile nam się podoba i na tym koniec. Nie mamy głosu. Myślę, że Przestrzeń sama przez się była już wystarczająco dobra i użyteczna. Zimna i ciemna - stanowiła czasem zaciszne miejsce wypoczynku po okresie spędzonym w zbyt delikatnym klimacie i wśród kosztowania rozkoszy niebios. Ale to są drobiazgi bez szczególnego znaczenia; nowa atrakcja, olbrzymia atrakcja polega... na czym, panowie?
- Na wynalezieniu i wprowadzeniu automatycznego, nienadzorowanego, samoregulującego się prawa rządzenia tymi miriadami wirujących i mknących słońc i światów!
- Otóż to - rzekł Szatan. - Pojmujecie, że to zdumiewający pomysł. Nic podobnego nie narodziło się jeszcze dotąd w Rozumie Pana. Prawo -Automatyczne Prawo - dokładne i niezmienne Prawo - którego nie trzeba strzec ani poprawiać, ani zmieniać jego zastosowania w ciągu trwania wieczności! On powiedział, że te niezliczone ogromne ciała będą nurzać się w pustkowiach Przestrzeni w ciągu całych wieków; z niewyobrażalną szybkością będą krążyć po zdumiewających orbitach, a przecież nigdy się nie zderzą i nigdy nie przedłużą ani nie skrócą okresu przebiegu orbitalnego o więcej niż o setną część sekundy na dwa tysiące lat. To jest nowy cud, największy ze wszystkich - Automatyczne Prawo I On nadał mu nazwę: PRAWO NATURY - i powiedział. że owo Naturalne Prawo jest PRAWEM BOGA - to są wymienne nazwy na oznaczenie jednej i tej samej rzeczy.
- Tak - rzekł Michał. - I powiedział, że wprowadzi Naturalne Prawo - Prawo Boga - we wszystkich swych dominiach, a władza tego prawa będzie najwyższa i nienaruszalna.
- Powiedział także - rzekł Gabriel - że w przyszłości stworzy zwierzęta i umieści je również pod władzą tego Prawa.
- Tak - powiedział Szatan. - Słyszałem, jak to mówił, lecz Go nie zrozumiałem. Co to znaczy: zwierzęta, Gabrielu?
- Ach, skądże mogę wiedzieć? Skąd ktokolwiek z nas może wiedzieć? To jest nowe słowo.
(Przerwa trzech stuleci czasu niebiańskiego - co się równa stu milionom lat czasu ziemskiego. Wchodzi Aniol-Posłaniec).
- Proszę panów, On stwarza zwierzęta. Mielibyście ochotę przyjść i zobaczyć?
Poszli, zobaczyli i popadli w zakłopotanie. Bardzo się zakłopotali - a Stwórca zauważył to i rzekł:
- Pytajcie. Będę odpowiadał.
- O Boski - rzekł Szatan, gnąc się w głębokim ukłonie - do czego one służą?
- One są eksperymentem w dziedzinie Moralności i Obyczaju. Obserwujcie je i uczcie się.
Były ich tysiące. Wszystkie bardzo energiczne i aktywne, ogromnie aktywne - głównie we wzajemnym wyniszczaniu się. Obejrzawszy jedno z nich przez potężny mikroskop. Szatan zauważył:
- Ta wielka bestia zabija słabsze zwierzęta, o Boski.
- Tygrys - tak. Prawem jego natury jest okrucieństwo. A prawo jego natury to Prawo Boga. Nie może go nie przestrzegać.
- A zatem będąc mu posłuszny nie popełnia przestępstwa, o Boski? Nie. Jest niewinny.
- A to inne bojaźliwe stworzenie, tutaj, o Boski, ponosi śmierć bez oporu.
- To królik - tak. Brak mu odwagi. Zgodnie z prawem jego natury - Prawem Boga. Musi go słuchać.
- A zatem nie można od niego uczciwie wymagać, żeby sprzeciwił się swej naturze i stawił opór, o Boski?
- Nie. Od żadnego stworzenia nie można wymagać, żeby sprzeciwiło się prawu swej natury - Prawu Boga.
Po dłuższym czasie i po wielu pytaniach Szatan rzekł:
- Pająk zabija muchę i zjada ją; ptak zabija pająka i zjada go; żbik zabija gęś; no tak, one wszystkie zabijają się nawzajem. To przecież morderstwo na całej linii. Oto niezliczona mnogość stworzeń, a wszystkie zabijają, zabijają, zabijają, wszystkie są mordercami. I nie można ich za to winić, o Boski?
- Nie można ich za to winić. Takie jest prawo ich natury. A prawo natury to zawsze Prawo Boga. A teraz - uwaga - patrzcie. Oto stworzenie nowe i arcydzieło: Człowiek.
Mężczyźni, kobiety, dzieci wyroiły się tłumnie, masami, milionami.
- Co z nimi poczniesz, o Boski?
- Obdarzę każdego osobnika wszystkimi różnorodnymi Cechami Moralnymi - w rozmaitych odcieniach i stopniach - które przedtem zostały rozdzielone pojedynczo, z wyróżnieniem cech charakterystycznych, wśród niemego świata zwierząt; odwaga, tchórzostwo, okrucieństwo, łagodność, uczciwość, sprawiedliwość, spryt, zdradzieckość, wielkoduszność, zła wola, złośliwość, zmysłowość, miłosierdzie, litość, czystość, samolubstwo, słodycz, honor, miłość, nienawiść, nikczemność, szlachetność, lojalność, fałszywość, prawdomówność, niewierność - każda istota ludzka będzie posiadać w sobie wszystkie te cechy i one będą tworzyć jej naturę. U niektórych - cechy wyższe i doskonałe będą górować nad złymi - i te istoty będą się nazywały dobrymi ludźmi; u innych będą przeważały złe cechy - i te istoty będą nazywane złymi ludźmi. Uwaga - patrzcie - teraz znikają!
- Dokąd one poszły, o Boski?
- Na Ziemię - ludzie i towarzyszące im zwierzęta.
- Co to jest Ziemia?
- Mały glob, który stworzyłem przed wiekiem, nie, dwa i pół wieku temu. Widzieliście go, lecz nie zwróciliście na niego uwagi pośród tej ekspipzji światów i słońc, która trysnęła z mej dłoni. Człowiek jest eksperymentem, inne zwierzęta są również eksperymentem. Czas pokaże, czy były one warte trudu. Pokaz skończony; możecie odejść, moi panowie.
Minęło kilka dni.
Stanowi to długi okres czasu (naszego czasu), ponieważ dzień w niebie trwa tysiąc lat.
Szatan wypowiadał pełne podziwu uwagi na temat pewnych błyskotliwych dzieł Stwórcy, uwagi, kiore - gdyby czytać między wierszami - były sarkastyczne. Wypowiadał je w zaufaniu do innych archaniołów, swych bliskich przyjaciół, lecz podsłuchali je jacyś zwyczajni aniołowie i donieśli o tym do Kwatery Głównej.
Szatana skazano na wygnanie na jeden dzień dzień niebiański. Była to kara, do której - wskutek swego zbyt długiego języka - zdążył się już przyzwyczaić. Dawniej, ponieważ nie można go było wysłać nigdzie indziej, wysyłano go w Przestrzeń, gdzie - znudzony - trzepotał skrzydłami wśród wiecznej nocy i arktycznego zimna; teraz jednak przyszło mi na myśl, żeby dostać się na Ziemię, zbadać ją i zobaczyć, jak przebiega eksperyment z Rasą Ludzka.
Od czasu do czasu - zupełnie prywatnie - pisywał o tym do domu, do św. Michała i św. Gabriela